Czy zdarza się, że depresja nie jest wykryta lub diagnoza została mylnie postawiona?
Niestety, czasami tak bywa. Niekompetencja, brak doświadczenia oraz słabe wyszkolenie występują także wśród specjalistów zajmujących się zdrowiem psychicznym. Istnieją także zawodowe białe plamy; niektórzy lekarze nie potrafią właściwie rozpoznać depresji, innym zaś sprawia przykrość obcowanie z ludźmi będącymi w depresji i niektóre symptomy uchodzą ich uwagi. Mylne diagnozy to kolejny ważny problem. Pacjent spacerujący po gabinecie podczas całego pierwszego spotkania może być mylnie zdiagnozo-wany jako osoba cierpiąca na zaburzenie lękowe, a naprawdę prezentowane zachowanie jest symptomem lękowym depresji. Pacjent cierpiący na omamy może zostać uznany za schizofrenika, podczas gdy prawdziwym problemem jest na przykład depresja z omamami. Dystymia może być mylona z zaburzeniami osobowości. Młoda matka może usłyszeć, że cierpi na baby-blues, podczas gdy zarówno siła symptomów, jak i okres ich trwania
przekroczyły granice określone dla tej dolegliwości. Niebezpieczeństwo postawienia mylnej diagnozy istnieje również wówczas, gdy depresja ma bardzo złożony charakter lub gdy pacjent przedstawia ubogą w dane lub wątpliwą historię choroby. Istnieje poza tym niezliczone mnóstwo dolegliwości medycznych – choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, zapalenie mózgu oraz niektóre choroby zakaźne, skrzepy krwi w mózgu (udar) – w których wyniku pacjent może cierpieć na kliniczną depresję. Jeśli przeszedłeś udar mózgu, w którego następstwie pojawiła się depresja, lekarz może. powiedzieć: Któż nie byłby w depresji po udarze? – i odesłać Cię z kwitkiem. Badania wykazują, że do 60 procent pacjentów po udarze – szczególnie gdy nastąpił on w lewej przedniej części mózgu -wpada w kliniczną depresję. Osoby te szczególnie dobrze reagują na terapię środkami antydepresyjnymi. Wielu pacjentów cierpiących na raka także może skorzystać z leczenia antydepresyjnego. Tylko z tego powodu, że istnieje oczywisty, zewnętrzny czynnik powodujący depresję, nie wynika, iż powinna być ignorowana. Odmowa leczenia depresji u pacjentów cierpiących na dolegliwości medyczne jest równoznaczna z odmową złożenia złamanej nogi dlatego tylko, że chirurg wie, iż wypadek zdarzył się na zrujnowanych schodach.
Czy terapeuta będzie chciał rozmawiać z żoną (mężem) lub kimś z rodziny?
To zależy od Twojej sytuacji. Terapeuta może zaprosić męża lub żonę na jedną lub więcej sesji terapeutycznych, jeśli on lub ona są głównym źródłem Twojej depresji, albo też gdy są oni Twoim głównym wsparciem. Poza tymi przypadkami większość terapeutów będzie chciała rozmawiać ze współmałżonkiem lub inną bliską osobą jedynie wtedy, gdy odniosą wrażenie, że powstrzymujesz się przed powiedzeniem czegoś ważnego dla dalszej terapii. Zazwyczaj terapeuta powinien otrzymać Twoje pozwolenie przed rozmową z kimkolwiek z rodziny. Większość terapeutów przyjmie telefon od krewnego tylko w nagłym wypadku lub w sytuacji, gdy krewny opiekuje się Tobą i uprzednio wyraziłeś zgodę na jego kontakty z terapeutą. Nie powinien przyjąć telefonu od wuja Joe z Toledo, który jedynie jest ciekaw, co się z Tobą dzieje. W leczeniu młodzieży większość terapeutów chce rozmawiać z rodzicami lub opiekunami co najmniej raz, ale tylko za wiedzą pacjenta i często w jego obecności. Terapeuta nigdy nie powinien zawieść zaufania młodej osoby, chyba że depresja przybiera formę zagrażającą jej życiu.
Czy stosowane są jakieś testy medyczne do diagnozowania depresji?
Obecnie nie ma pewnych badań krwi wykrywających depresję. Dziesiątki lat temu opracowano testy egzaminujące krew pod kątem depresji, jak na przykład test supresji deksametazonem, ale zostały one zarzucone, ponieważ wyniki nie były jednoznaczne. Istnieją dwa rodzaje badań mózgu: emisyjna tomografia pozytronowa (PET) oraz tomografia komputerowa pojedynczych fotonów (SPECT), pokazujące metabolizm glukozy w określonych częściach mózgu. Badania te byłyby pomocnymi narzędziami diagnostycznymi, gdyby nie wysoki koszt ich rutynowego stosowania. Poza tym nie są one konieczne, ponieważ zdiagnozowanie depresji na podstawie symptomów i historii dolegliwości psychicznych pacjenta jest dość łatwym zadaniem.
Myśli samobójcze napełniają mnie lękiem i zakłopotaniem. Jak więc o tak osobistych sprawach będę rozmawiał z obcą osobą?
Myślenie o samobójstwie w sposób kontrolowany i bycie zadowolonym ze sprawowania tej kontroli pomogło wielu osobom przebrnąć przez ciężkie chwile. Ludzie dotknięci ostrą depresją często czują się jak w potrzasku, bez nadziei, bez oparcia. Czasami bierne myśli samobójcze w rodzaju: „Nie ma znaczenia, jeśli potrąci mnie ciężarówka” lub „Nie miałbym nic przeciwko śmierci, byleby tylko pozbyć się tego całego bólu” służą jako metaforyczne wyjście z pokoju nie mającego innych drzwi. Istnieje przepaść między myślą a czynem i luźne myśli o samobójstwie nie muszą oznaczać konieczności leczenia w szpitalu psychiatrycznym. Terapeuci przyzwyczajeni są do tego rodzaju rozmów; nie będą oni ani zaszokowani tym, co usłyszą, ani nie będą tego oceniać. W większości przypadków pacjenci z myślami samobójczymi odczuwają ulgę, a nawet pewną otuchę, gdy terapeuta zaczyna stawiać pytania dotyczące takich myśli. Te prowokujące pytania mogą stanowić punkt zwrotny w terapii i pomóc w budowie zaufania między Tobą a terapeutą.